Łzy, które spływały z moich oczu
zamarzały i wisiały, niczym sople z dachów
podczas styczniowych tygodni.
To chłodne serce, które mroziło wszystko dookoła mnie -
włącznie z moim wnętrzem.
Ludzie mijani na ulicach
ubrani byli w ciepłe kożuchy, czapki i rękawice.
Zawieje i zamieci hulały obok mnie.
Mój chłód dosięgał wszystkich
niczym zaraza.

Oto ja – królowa śniegu – stoję tu przed Tobą
i widzę błękit nieba i zieleń traw w Twoich oczach.
Twój uśmiech, który rozpromienia najciemniejsze zakątki
mojej duszy, grzeje mnie niczym piec kaflowy
w te zimowe wieczory.
Twoje ciepło przynosi wiosnę w moim  życiu.
Lód puszcza.
Pozwalasz mi się odrodzić w życiowej pogodzie.
A gdy już pąki wypuszczą na gałęziach,
niech przyjdzie lato. Chcę dojrzeć niczym zboża w polu.
Po lecie oczekuję jesieni, która doprowadzi mnie po kres moich dni.
Z Tobą u boku.
Gdy życie zatoczy koło, będę szczęśliwa.
Bo dzięki Tobie przestałam być..
..królową śniegu..
meg