Słyszę Cię jakby zza szyby.
Twój głos dociera do mnie
gdzieś z daleka.
Wchodzi do mojej głowy,
w jej najdalszych częściach.
Powoli rozlewa się po
moich szarych komórkach.
Dopiero po chwili zaczynam rozumieć,
że Twoje słowa są skierowane do mnie,
a nie w eter.
Ale cały czas nie rozumiem, o czym
do mnie mówisz..(?)
Staram się wyciągnąć sens Twoich słów.
Przetworzyć je..
Strasznie kiepsko mi to idzie.
Daj mi trochę czasu.
Zrozumiem w końcu, o co Ci chodzi.
A teraz jestem strasznie zmęczona.
Zdrzemnę się.
Gdy wstanę będę wiedziała,
o co chodziło.
(Mam nadzieję).
meg