Życie toczy się różnie.
Przeżywamy wzloty i upadki.
Nie ważne jest to, że upadamy.
Ważne jest to, że pojawia się ktoś,
kto po każdym naszym upadku podaje nam rękę
i pomaga wstać, a my?
Wstajemy.
Są jednak osoby, które nie mają tego szczęścia.
Upadają i nikt nie wyciąga do nich
pomocnej dłoni.
Zatracają się w swoim przekleństwie.
Tak jak ja zatracam się w swoim.
Chciałabym kiedyś stanąć przez Bogiem
i powiedzieć, że moje przekleństwo
mnie nie pożarło.
Że byłam na tyle silna, że udało mi się wyrwać
z paszczy lwa.
Wierzę z całych sił w to, że ta sztuka mi się uda.
Bo mam dla kogo. I chcę.
A poza tym jesteś Ty
i pomagasz mi wstać z kolan.
Za każdym razem, gdy myślę,
że już się nie podźwignę.
Dziękuję. Za wsparcie i za pomoc.
I za Twój uśmiech co rano.
meg