Tamten wrzesień zabił mnie
niczym snajper.
Otworzył lunetę,
dokładnie wymierzył,
nacisnął spust.
Trafił w samo serce.
Powalił na kolana.
Zabijał mnie tak,
przez dziewięć kolejnych lat.
Wykończył moje wszystkie
dziewięć kocich żyć.
Zostało jedno jedyne.
Ostatnie.
To, w którym pojawiasz się Ty.
Jeden Twój pocałunek uratował
moje (dalekie od ideału) życie.
Wszystko to,
co było dla mnie tak skomplikowane,
stało się proste.
Już nie walczę o przetrwanie.
Bo żyję w Tobie.
A Ty we mnie.
meg